USA I SOJUSZ ROSYJSKO-CHIŃSKI



Najgorsza rzecz w polityce międzynarodowej z punku widzenia USA jaka zdarzyła się w czasach rządów administracji Joe Bidena to wepchnięcie Rosji w objęcia chińskiego smoka. Nie odkryje Ameryki, a jedynie powtórzę tezę, która nie powinna być zaskakująca, że największym rywalem Stanów Zjednoczonych nie jest Rosja, tylko Chiny. Globalny system handlowy i polityczny zbudowany po II Wojnie Światowej został skonstruowany przez USA i to Amerykanie przez kilkadziesiąt lat czerpali z niego największe zyski. Druga połowa XX wieku to był prawdziwy szczyt amerykańskiej potęgi, która podporządkowała sobie dużą część świata dolarem, kulturą, przemysłem zbrojeniowym i rozrywkowym, a także wartościami stojącymi w kontrze do bloku wschodniego, którego liderem był Związek Radziecki. Amerykanie wygrali Zimną Wojnę, prezydent Ronald Reagan wyścigiem zbrojeń obalił komunizm i tak Pax Americana osiągnęło swoje apogeum. Jednak po upadku maoizmu Chińczycy zaczęli wykorzystywać narzędzia globalizmu zbudowanego przez USA i krok po kroku zaczęli konsekwentnie budować swoje wpływy stając się fabryką świata. Wykorzystując swoją tanią siłę roboczą i coraz większą pazerność i krótkowzroczność zachodnich przywódców i korporacji Chiny z państwa biedniejszego od Polski w 30 lat przekształciły się w drugie światowe mocarstwo po USA, które coraz częściej i śmielej zaczęło rozgrywać światową politykę. Niestety nie mamy do czynienia z państwem, o którym moglibyśmy z czystym sumieniem powiedzieć, że buduje system wolnorynkowy i, że jego przywódcom w ogóle zależy na jakiekolwiek wolności ich obywateli. Wręcz przeciwnie. Co prawda Chiny, kiedy wpadły w ruinę po wielu latach męki za sprawą rządów Ma Zedonga zaczynały odbijać się od dna i wprowadzać szczególnie w wielkich miastach reformy wolnorynkowe zapoczątkowane przez Deng Xiaopinga, ale ich wierchuszka nie robiła tego z powodów ideologicznych, tylko pragmatycznych. Zwyczajnie musieli odbić się od dna i pozwolić ludziom się rozwinąć rozwijając przy okazji gospodarczo kraj. I tak, kiedy kraj stanął na nogi i wystrzelił w górę rządzący zaczęli krok po kroku budować nowoczesny system niewolniczy na miarę XXI wieku. Na przykład poprzez tzw. system zaufania społecznego:

System przyznaje każdemu obywatelowi ustaloną odgórnie liczbę punktów, w przypadku programu pilotażowego było to 1000 punktów. W budowanym od 2015 roku systemie Sezam przyznaje się od 350 do 950 punktów. Obywatel może stracić lub zyskać punkty w zależności od podejmowanych przez niego aktywności.

Chińczycy nie tylko wykorzystali narzędzia globalizmu do uzależnienia od siebie gospodarczo świata zachodniego. Zaczęli również wszczepiać do tego świata wirus komunizmu, który w spektakularny sposób ujawnił się podczas covidiozy dziewiętnastej. Większość państw zachodnich wprowadzająca obostrzenia wzorowała się na rozwiązaniach chińskich. Był to bardzo niebezpieczny precedens. Nigdy wcześniej zachód w takiej skali i tak szybko nie upodobnił się do chińskiej republiki ludowej. Wystarczył pretekst wirusowy. Wirus ten jak wiadomo powstał w wojskowym laboratorium w Wuhan. Masy błyskawicznie pogodziły się z tym, że rządy przeszły na ręczne sterowanie gospodarką. To politycy dostali narzędzia decydowania o tym czy przedsiębiorcy mogą otwierać swoje firmy, w jakich godzinach, na jakich zasadach. Czy zamykać lasy. Kiedy możemy wychodzić z domu czy robić zakupy. Czy możemy wyjeżdżać na wakacje. Postępująca inwigilacja i odchodzenie od gotówki do pieniądza cyfrowego. I można by tak wymieniać. Można to wszystko robić pod najrozmaitszymi pretekstami. Wirusowymi, terrorystycznymi, wojennymi czy klimatycznymi.

Donald Trump na długo przed tym zanim wszedł do polityki ostrzegał przed Chinami i krytykował naiwną politykę amerykańskich elit. Był jednym z nielicznych, który głośno mówił o tym, że swoim postępowaniem karmimy potwora, który w końcu będzie chciał nas pożreć. W 2015 roku, kiedy na dobre zaczął swoją przygodę z polityką poza tematem imigracji, Chiny były najczęściej wymienianym problemem. Jedną z ważniejszych koncepcji jaką preferował Trump było przeciągnięcie Rosji na swoją stronę lub przynajmniej wynegocjowanie jej neutralności w rywalizacji między USA, a Chinami. Polityka zagraniczna jego pierwszej kadencji była skupiona na przygotowanie sobie gruntu pod realizację tego planu. I tutaj pojawił się ten nieszczęsny 2020 rok i operacja "pandemia Covid19", która zdmuchnęła Trumpa z pozycji prezydenta USA przez wyborczy szwindel z głosowaniem korespondencyjnym. Do Białego Domu dorwali się Demokraci, którzy prowadzili politykę - Rosja i Putin są naszym największym wrogiem i wepchnęli Rosję w objęcia chińskiego smoka. To co robi prezydent Trump od początku swojej drugiej kadencji to próba powrotu do odciągnięcia Rosji od Chin i sprawdzenia czy nie jest już za późno. Ten cały teatr z wizytą Putina na Alasce i przywitanie go na czerwonym dywanie nie był w pierwszej kolejności związany z wojną na Ukrainie(choć to również ważny element), ale właśnie z sytuacją geopolityczną na linii USA-Rosja-Chiny. Mimo, że tak na prawdę to coraz głębsze wchodzenie w ramiona Chin nie jest w interesie Rosji, bo po pierwsze powoduje coraz większe uzależnienie, a po drugie już na dobre tworzy z Chin niekwestionowanego lidera wschodu, którego Rosja może być wyłącznie juniorpartnerem to coraz bardziej przychylam się ku zdaniu, że rzeczywiście jest już za późno i chińskie macki już na tyle mocno owładnęły Rosją, że ten sojusz wydaje się nie do rozbicia. Planem B administracji prezydenta Trumpa wydaje się wymuszenie na Europie dołączenie do wojny handlowej z Chinami. Zapowiada się więc bardzo ciekawa rozgrywka, bo żeby Europa, a przede wszystkim Unia Europejska mogła jakkolwiek poważnie wejść do tej batalii to musi odejść od realizowania polityki zielonego ładu, bo inaczej upadnie szybciej niż wojna handlowa zdąży się nawet rozkręcić. Teraz jeszcze bardziej rozumiemy występ wiceprezydenta J.D. Vance'a na konferencji w Monachium sprzed kilku miesięcy, który obsztorcował liderów Europy za to jaką politykę prowadzą i powiedział im, żeby lepiej się ogarnęli, bo inaczej mogą zostać zmienieni przez niezadowolonych obywateli.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

NOWA PARTIA ELONA MUSKA

NOWA STRATEGIA BEZPIECZEŃSTWA USA I ZDJĘCIE ROKU

DEBATA PAWŁA LISICKIEGO Z JACKIEM BARTOSIAKIEM