NOWA STRATEGIA BEZPIECZEŃSTWA USA I ZDJĘCIE ROKU

 


Stany Zjednoczone zupełnie niedawno podzieliły się ze światem swoją nową strategią bezpieczeństwa. Większość rzeczy, które się tam znajdują były do przewidzenia. Przede wszystkim diagnoza numer jeden o tym, że to Chiny, a nie Rosja są największym problemem dla USA oraz diagnoza numer dwa zwracająca uwagę na to, że Unia Europejska w wyniku lewackiego eksperymentu zmierza ku przepaści i jeśli nie zmieni swojego kierunku to nie będzie traktowana jako sojusznik czy dobry partner. Amerykanie chętnie będą rozmawiać z poszczególnymi państwami Europy osobno, ale już niekoniecznie w ramach Unii Europejskiej, która miałaby rzekomo reprezentować interesy całego kontynentu. Tak nie będzie. O ile diagnoza postawiona w sprawie Chin była dla mnie oczywista od lat, to już recepta na nią nie była dla mnie taka jasna. Otóż okazuje się, że administracja prezydenta Donalda Trumpa w swojej strategii jasno i wprost przyznała, że Stany Zjednoczone nie tylko nie zamierzają iść na konfrontację z Rosją, ale również nie chcą mierzyć się z Chinami. Co najwyżej mogą nadal zmagać się z nimi w potyczkach handlowych, ale zachodni Pacyfik przestaje być dla nich nowym geopolitycznym priorytetem. To powinno oznaczać znaczące zmniejszenie ryzyka wybuchu wojny w tamtym regionie świata. Jeśli chodzi o Europę to wbrew panice podgrzewanej przez media głównego ścieku Amerykanie nie zamierzają wynosić się z naszego kontynentu, a jedynie zmniejszyć swoją obecność redukując swoje wojska z państw zachodniej Europy oraz tych, które nie płacą wymaganego procentu PKB na zbrojenia. Ani jedno, ani drugie nie dotyczy Polski. Nie ma żadnego zamykania NATO. Następuje zwyczajna inwentaryzacja geostrategiczna i gospodarcza Ameryki. To nie rewolucja, a ewolucja.

Dlaczego uznałem to zdjęcie za zdjęcie roku? Wyobraźcie sobie, że zamiast twarzy Zełenskiego macie wklejoną flagę Unii Europejskiej. Wołodymyr Zełenski jest przedstawicielem nie tylko ukraińskiej oligarchii, ale przede wszystkim interesów UE, dla której wojna na Ukrainie okazała się znakomitym pretekstem do wprowadzania zamordyzmu. Straszenie wojną i Putinem stało się wytłumaczeniem dla ograniczania naszej wolności i usprawiedliwianiem dla coraz gorszej sytuacji gospodarczej. Dlatego wielu przywódcom państw europejskich oraz samej Ursuli von der Leyen zależy na przedłużaniu tej wojny. To oczywiście stoi w sprzeczności z działaniami Donalda Trumpa, który chce zakończyć tę wojnę. I tutaj przyznaję się do pomyłki. Byłem przekonany, że pomimo różnych trudności uda się zakończyć ten konflikt w tym roku. Niestety tak jednak się nie stało. Trump chciałby jak najszybciej zakończyć tę wojnę jednocześnie nie wyłączając "wtyczki" Ukraińcom, czyli radarów, bo to spowodowałoby błyskawiczne i niekontrolowane załamanie frontu. Niekontrolowane z perspektywy amerykańskiej, a jak wiemy Trump załatwił dla USA dostęp do połowy surowców na Ukrainie przez umowę minerałową, którą zatwierdził Zełenski. Z ich perspektywy nagły rozpad Ukrainy mógłby spowodować, że Rosja z rozpędu weźmie sobie więcej terenów niż początkowo zakładano i w ten sposób Amerykanie straciliby jakąś część swojego minerałowego tortu. Skoro więc wojna jeszcze się nie skończyła to USA w takim razie wycofało się z finansowego wsparcia Ukrainy i to wyłącznie Europejczycy zajmują się teraz wydawaniem miliardów w stronę Kijowa, a dokładniej w stronę Waszyngtonu kupując amerykańską broń dla Ukrainy. Biorąc pod uwagę, że sytuacja finansowa UE staje się coraz bardziej skomplikowana, a liczba Ukraińców na Ukrainie znacząco się zmniejsza należy założyć, że to 2026 rok okaże się tym rokiem, w którym cała ta krwawa i coraz bardziej paranoiczna awantura w końcu się zakończy. A Amerykanie jak to Amerykanie. Cynicznie wykorzystali wolę Europy do kontynuowania wojny rosyjsko-ukraińskiej. Nie chcecie pokoju? To płaćcie! Zobaczymy na ile was stać i co zrobicie, kiedy zacznie brakować ukraińskiego mięsa armatniego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

NOWA PARTIA ELONA MUSKA

DEBATA PAWŁA LISICKIEGO Z JACKIEM BARTOSIAKIEM