ANGELA MERKEL, NUREK WYSADZAJĄCY NORD STREAM I POLSKA BĘDĄCA KOZŁEM OFIARNYM
Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się na wydanie stronie niemieckiej podejrzanego o wysadzenie Nord Stream Wołodymyra Żurawlowa i uchylił mu tymczasowy areszt. Mężczyzna jest podejrzany przez niemieckie służby o wysadzenie gazociągu Nord Stream. Mężczyzna był poszukiwany europejskim nakazem aresztowania wydanym przez Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe w związku z podejrzeniem sabotażu konstytucyjnego, zniszczeniem mienia oraz zniszczeniem rurociągu Nord Stream 2. Został zatrzymany 30 września w Pruszkowie.
W wieczornym paśmie Polsat News dziennikarz Grzegorz Kępka wprost zapytał Żurawlowa, czy jest odpowiedzialny za wysadzenie rurociągu.
- Nie popełniłem żadnego przestępstwa i moje działania nie są jakimś przestępstwem wobec Niemiec. Nie wysadziłem tego Nord Stream - odparł ukraiński nurek
I wiecie co? Ja mu wierzę! Nie jestem tak naiwny, żeby uwierzyć w to, że jakiś tam zwykły ukraiński nurek byłby w stanie podjąć się takiej akcji jak wysadzenie strategicznej dla Niemiec i Rosji rury będącej symbolem uzależniania energetycznego Europy przez Niemcy i Rosję. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że stali za tym Amerykanie. Oczywiście nie musieli tego zrobić bezpośrednio swoimi służbami, ale na przykład posługując się innymi graczami. Jednak z pewnością nie pospolitym nurkiem, który raczej odgrywa tutaj tylko swoją rolę. Dlaczego w tytule napisałem o Polsce jako o koźle ofiarnym? Przecież zniszczenie Nord Stream było w naszym interesie. Jedno wbrew pozorom nie wyklucza drugiego. Należy po prostu łączyć kropki. Otóż zupełnie niedawno była kanclerz Niemiec Angela Merkel dosyć jasno zasugerowała, że za wojnę na Ukrainie odpowiada Polska. Te słowa odbiły się szerokim echem nie tylko w naszym kraju. Moim zdaniem nie było w tym przypadku i Merkel nie palnęła sobie tego od tak. Jej słowa padły właśnie w okresie, kiedy zaczęła się cała awantura z Wołodymyrem Żurawłowem. To jest budowanie narracji w sprawie zrzucenia odpowiedzialności za klęskę Ukrainy na Polskę. Świat, a przynajmniej Europa nie będą pamiętać o niemieckich hełmach wysyłanych na Ukrainę czy o Borysie Johnsonie torpedującym porozumienie pokojowe Ukraina-Rosja w Stambule w 2022 roku. Za to w świadomości wielu milionów ludzi będzie Polska jako winowajca. Polska jako państwo, które w 2021 roku wraz z krajami bałtyckimi podpuszczały Ukrainę do stawiania oporu przed jakimikolwiek rozmowami z Rosją. Polska, która później podpuszczała Ukraińców do walki do ostatniej kropli krwi. Polscy politycy i to niestety prawda, którzy krzyczeli o naszej wojnie, wgniataniu Putina w ziemię i walce do ostatecznego zwycięstwa. No i wreszcie Polsce jako państwie, które chroni terrorystów wysadzających infrastrukturę na wodach międzynarodowych. W pewnym sensie to sytuacja podobna do "polskich obozów śmierci" i zrzucaniu odpowiedzialności na Polskę za niemieckie zbrodnie z II Wojny Światowej. Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą. Przecież Niemcy nie odważyłyby się wskazać nieubłaganym palcem na Amerykanów. Dlatego po raz kolejny kozłem ofiarnym stanie się Polska i sprawdzą się przewidywania nielicznych, którzy mieli tę śmiałość i już w lutym/marcu 2022 mówili, że na końcu to Polacy okażą się tymi złymi. Jak zwykle geopolityczne równanie pokazuje, że romantyczna i służalcza polityka nie popłaca...

Komentarze
Prześlij komentarz