CHARLIE KIRK I DRONOWY ZAWRÓT GŁOWY

 


Ostatni tydzień przyniósł nam dwa wydarzenia, które z pewnością będą miały swój ciąg dalszy.

Najpierw drony ze styropianu i sklejki, które "zaatakowały" Polskę. Spadły one rządowi jak gwiazdka z nieba, bo z jednej strony premier Donald Tusk wraz ze swoją świtą mogą przykrywać swoje wyjątkowo niskie poparcie, a z drugiej próbować na nowo rozkręcić psychozę wojenną i przepchnąć kolejną ustawę z cyklu "jesteśmy sługami narodu ukraińskiego", która ma wymuszać dalsze przywileje i finansowanie Ukraińców przez Polaków. Tym razem presja na prezydencie Karolu Nawrockim ma być na tyle duża, żeby ten nie ośmielił się po raz kolejny zawetować ustawy ukraińskiej. Trzeba przyznać, że jak na razie prezydent gra w grę rządu i nie zrobił żadnego wyłomu w tej psychozie jaką nasi umiłowani przywódcy fundują nam, a przede wszystkim mieszkańcom Polski wschodniej. Regularne alerty ostrzegające przed atakami z powietrza, wskazania o tym, żeby zostać w domu, syreny, nadawanie z głośników o zachowanie bezpieczeństwa, no i oczywiście telewizja sraczka nadawana 24 godziny na dobę. Aż przypominają się początki covidiozy. Wtedy ludzie mieli zostać w domu z powodu choroby o śmiertelności poniżej 0,2% albo jeszcze mniej. Teraz mają zostać w domu i dostać pierdolca z powodu styropianowych latawców. Na szczęście ludzie nie reagują na całą tę paranoję wojenną tak jak w lutym 2022 roku. A w każdym razie o wiele mniej obywateli ulega tej propagandzie niż wtedy. Widać to choćby po komentarzach pod wpisami premiera Tuska na portalu X. Dominują tam komentarze krytyczne, czy wręcz wyśmiewające propagandę wojenna uprawianą przez rząd i media. Minęły już trzy lata. Ludzie są już zmęczeni ciągłym pieprzeniem o wojnie i pomaganiu Ukrainie. Szczególnie, że sytuacja gospodarcza jest coraz gorsza i głodne kawałki o tym, że jak benzyna nie będzie po 10 zł to spadną na nas ruskie rakiety nie trafiają już na podatny grunt. Co więcej opinia publiczna dowiedziała się, że o dronach lecących w stronę Polski poinformowała polski rząd Białoruś. Tak. Ta Białoruś będąca sojusznikiem Rosji. Całą więc koncepcję o tym, że mieliśmy do czynienia z rosyjskim atakiem czy testem mającym na celu sprawdzenie polskich zdolności do obrony szlag trafił. Gdyby tak było to Białoruś nie uprzedziłaby najpierw Polski o lecących dronach. Nie mówiąc już o tym, że to nie były drony bojowe, tylko styropianowy badziew. Wymowna była reakcja prezydenta Donalda Trumpa, który na początku w ogóle nie komentował tej sprawy, aby później odpowiedzieć lakonicznie, że być może te drony znalazły się tam przez przypadek. Przypominam, że to nie Polska ma radary umożliwiające jej od razu rozpoznać z góry, skąd i przez kogo takie drony zostały wysłane, tylko USA. Widzieliśmy to w sprawie Przewodowa, kiedy w Polsce przez niecałą dobę zapanowała atmosfera "na moskala hej!", bo rakieta wleciała na nasz teren i zabija dwóch Polaków. Za chwileczkę jednak Amerykanie szybko ucięli temat i oświadczyli, że rakieta była ukraińska. Tym razem nie znamy wszystkich szczegółów, ale jedno wiemy na pewno. Nie był to żaden atak Rosji na Polskę. Nie wiemy kto wysłał te drony i skąd one wystartowały. Wiemy, że Tusk wykorzystuje tę sytuację do krajowych gierek politycznych, Unia Europejska do federalizacji UE pod pretekstem zagrożenia wojennego, a Ukraina i jej oligarchowie do dalszego naciskania na zachód do wydawania kolejnych miliardów w ich stronę. A jak mawia klasyk - Zrobił ten kto skorzystał.

Jeśli chodzi o morderstwo Charliego Kirka to sprawa nie ulega żadnych wątpliwości. Było to morderstwo popełnione z pobudek politycznych przez lewackiego aktywistę należącego do Antify na prawicowym działaczu, publicyście i poniekąd znajomym Donalda Trumpa. Nie było to zwykłe morderstwo, tylko morderstwo dokonane w profesjonalny sposób. Snajper na dachu dokonujący egzekucji. To zawsze powinno zapalać nam światełko ostrzegawcze z pytaniem - Czy za tym zamachem nie stały jakieś służby? Albo jakaś mafia czy organizacja terrorystyczna? Nie było to zwykłe morderstwo także pod względem psychologicznym. To znak ostrzegawczy dla innych prawicowych, a także szerzej antysystemowych działaczy, żeby zaczęli się bać głosić swoje poglądy i skutecznie walczyć z rewolucją komunistyczną, którą wielu nazywa również globalizmem. Za tymi hasłami kryją się takie akcje jak "pandemia", zielony ład, rewolucja kulturowa czy walka z gotówką. Walka trwa. Rok temu w USA Republikanie i MAGA wygrali bitwę. Ale to tylko jedna z wielu bitew w trwającej od lat wojnie normalnych ludzi z zamordystami, którzy chcą nas zniewalać pod pretekstem dbania o nasze bezpieczeństwo. Tych zamordystów poznacie po tym, jak zachowywali się w czasach zamordyzmu covidowego, po tym jaki mają stosunek do wprowadzania restrykcji klimatycznych czy ostatnio po tym jak bardzo chcą cenzurować nasze opinie za zadawanie niewygodnych pytań w sprawie dronowej psychozy. To oni nazywają nas faszystami i rosyjskim agentami. Demonizują i odczłowieczają nas po to, żeby tak jak w przypadku śmierci Charliego Kirka przekonać jak najwięcej ludzi do tego, że w sumie to nie ma kogo żałować i faszysta sam się doigrał. Czy damy się zastraszyć?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

NOWA PARTIA ELONA MUSKA

NOWA STRATEGIA BEZPIECZEŃSTWA USA I ZDJĘCIE ROKU

DEBATA PAWŁA LISICKIEGO Z JACKIEM BARTOSIAKIEM