TO GIORGIA MELONI JEST ŁĄCZNIKIEM MIĘDZY TRUMPEM, A EUROPĄ
Na początku napomknę o wątku Polski. Bardzo dobrze, że Polski nie było wczoraj na rozmowach w Waszyngtonie. Polska, a konkretnie jej elity polityczne okazały się największymi podżegaczami wojennymi i bezrefleksyjnymi sługami Ukrainy. To Polacy chcieli wysyłać wojska NATO na Ukrainę pod pretekstem misji pokojowej już w 2022 roku. To Polacy obok Ukraińców krzyczeli najgłośniej o tym, że rakieta, która spadła w Przewodowie była rosyjska. To Polacy chcieli wskutek tego użyć artykuł 5 NATO. Amerykanie na szczęście szybko ucinali takie romantyczne(samobójcze) zapędy polskich harcerzyków. Ostatnie trzy lata pokazały, że w sumie dobrze, że państwo polskie nie jest niepodległe i suwerenne, tylko musi się słuchać starszych i mądrzejszych. Inaczej nasze elity przesiąknięte szkodliwym romantyzmem już dawno wciągnęłyby nas do wojny. Nie zostaliśmy do niej wciągnięci, tylko dlatego, że więksi gracze z USA na czele, których Polska jest wasalem, nie życzyły sobie angażowania państw NATO bezpośrednio w wojnę z Rosją. Dlatego dla obłąkańców z kraju nad Wisłą nie znalazło się miejsce przy wczorajszym stole.
Już w marcu po pierwszej wizycie prezydenta Zełenskiego u prezydenta Trumpa w Białym Domu zakończonej awanturą oraz po szczycie w Londynie europejskich liderów napisałem:
"Nadal trudno powiedzieć, o co dokładnie chodziło w piątkowej awanturze przed oczami całego świata. Po kilku dniach widzimy, że Zełenski podkulił ogon, a Europa w sumie przyznaje, że nie jest mocarstwem, tylko juniorpartnerem dla Stanów Zjednoczonych. Z tej perspektywy widać, że to Trump stawia na swoim. Warto również podkreślić, że coraz ważniejszą rolę w związku z tym zaczyna odgrywać premier Włoch Giorgia Meloni. Meloni ma bardzo dobre relacje z prezydentem Trumpem, a jednocześnie całkiem niezłe z prezydentem Ukrainy. Być może to ona stanie się łączniczką pomiędzy Waszyngtonem, a Kijowem, a niekoniecznie Macron czy Starmer. Po to właśnie administracja Trumpa budowała w ostatnich latach sieć swoich sojuszników w Europie. Bez wątpienia poza premierem Węgier Viktorem Orbanem najbardziej zaufanym liderem w Europie jest dla nich Giorgia Meloni."
Tak też się stało. Meloni po awanturze w Białym Domu została mediatorem nie tylko między USA, a Ukrainą, ale również między USA, a Europą. Na londyńskim szczycie to ona miała przekonywać prezydenta Ukrainy do roztropniejszej postawy w rozmowach z USA, a także udzielała rad. Być może efekty tych rozmów widzieliśmy w poniedziałek, gdzie Zełenski okazał więcej szacunku Amerykanom, zarówno w słowach, jak i poprzez strój. Tajemnicą poliszynela jest, że to właśnie premier Włoch wykorzystała też uroczystości pogrzebowe papieża Franciszka do zorganizowania spotkania Trump-Zełenski. Nie jest przypadkiem, że Trump wczoraj najbardziej przychylnie przyjmował propozycje Meloni i to o niej wypowiadał się najbardziej pozytywnie i z największą życzliwością. Oficjalnie wiemy, że jest ona pomysłodawcą tego, aby zapewnić Ukrainie gwarancje bezpieczeństwa podobne do artykułu 5 NATO, ale bez przyjmowania jej w struktury paktu. Wiadomo, że Putin chce zapewnienia, że Ukraina nie dołączy do NATO, ale jednocześnie godzi się na inne gwarancje bezpieczeństwa. Propozycja Meloni omija ten problem. To oczywiście na razie wyłącznie oficjalny zarys.
Po spotkaniu Trumpa z Putinem i wczorajszym szczycie w Waszyngtonie można zauważyć kilka istotnych rzeczy. Po pierwsze już wszyscy mówią o pokoju. Każdy wie, że trzeba w końcu zakończyć tę wojnę, a nie dolewać benzyny do pożaru. Po drugie wszystko wskazuje na to, o czym pisałem od początku, czyli wojna skończy się na tym, że Rosja będzie posiadać od dwóch do czterech obwodów na wschodzie Ukrainy(doniecki, ługański, chersoński i zaporoski) plus Krym, ale nie będzie w stanie ani podbić Kijowa, ani tym bardziej połknąć całej Ukrainy. I to jest optymalne rozwiązanie dla Polski. Z jednej strony nie będziemy graniczyć z Rosją na całej naszej wschodniej granicy, a z drugiej Ukraina będzie osłabiona i całkowicie zależna od zachodu. Jeszcze jednym ważnym postępem, którego dokonał prezydent Trump jest coraz bardziej prawdopodobne spotkanie Zełenskiego z Putinem. Jeszcze kilka miesięcy temu, taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny, a przed wygraną Trumpa wręcz niemożliwy. Teraz media na całym świecie mówią o tym, jak o czymś normalnym i oczywistym.
Na koniec jeszcze taka ciekawostka. Czy wiecie o tym, że Ukraina zgodziła się na przekazanie połowy swoich zasobów i minerałów na własność Amerykanom? Tak, to właśnie m. in. po to Trump zaprosił Zełenskiego do Białego Domu kilka miesięcy temu. Wtedy jeszcze tej umowy nie podpisał. Później jednak uległ i taki deal nastąpił. Trump ugrał już połowę ze swojego planu. Teraz czas na dokończenie dzieła. Drugą połową będzie zakończenie wojny.

Komentarze
Prześlij komentarz