CZY DONALD TRUMP BĘDZIE PREZYDENTEM PRZEŁOMU?
Na górze widzimy przywódców Azerbejdżanu i Armenii podających sobie dłonie po tym jak podpisali porozumienie pokojowe, kończące trwającą od 30 lat wojnę między tymi państwami. Głównym beneficjentem tego porozumienia są Stany Zjednoczone. Ze szczególnym uwzględnieniem prezydenta Donalda Trumpa, który odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu stron do stołu negocjacyjnego. Na mocy umowy powstanie korytarz transportowy łączący Azerbejdżan z jego eksklawą Nachiczewan przez terytorium Armenii. Korytarz ten, nazwany „Szlakiem Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu”, daje USA strategiczną obecność w regionie Kaukazu Południowego oraz bliski dostęp do granic Rosji i Iranu. To znaczące wzmocnienie pozycji geopolitycznej Waszyngtonu w bezpośrednim sąsiedztwie dwóch rywali. Niewątpliwie dla tamtego regionu następuje pewien przełom. Wszyscy zastanawiają się, czy taki przełom nastąpi 15 sierpnia podczas spotkania Trump-Putin na Alasce? Moim zdaniem, jeśli prezydenci USA i Rosji zdecydowali się w końcu na spotkanie twarzą w twarz, to oznacza, że większość rzeczy dotyczących wojny na Ukrainie zostało już dogadanych, a za kilka dni rozpocznie się spektakl i przedstawianie publiczności krok po kroku, jak wychodzimy z tego konfliktu. Wiceprezydent J.D. Vance powiedział, że bez względu na zachowanie państw europejskich i samej Ukrainy, USA będą wycofywać się ze wspierania militarnego Kijowa. Jeżeli europejscy liderzy nadal chcą kontynuowania wojnę, to niech finansują to przedsięwzięcie sami. Najlepiej przy okazji kupując amerykański sprzęt. Bezczelne? Owszem. Natomiast nie mam żadnej wątpliwości, że Europa bez Ameryki w końcu podkuli ogon i pogodzi się z ustaleniami na linii USA-Rosja.
W aspekcie gospodarki amerykańskiej prezydent Trump z pewnością nie jest i nie będzie prezydentem przełomu. Nie zmieni on drogi Ameryki, która pędzi w stronę dalszego zadłużania i recesji. On tylko trochę zwolni drogę w tym kierunku. O ile za jego rządów obniżane są podatki, to nie idą za tym wystarczające cięcia wydatków. Dlatego dalej drukowane są pieniądze bez pokrycia, a dług rośnie bez opamiętania. Tak jak za jego pierwszej kadencji. Dlatego Trump nie będzie drugim Reaganem. Nie odwróci on trendu, tylko co najwyżej go zahamuje. Nie jest to żadna niespodzianka. Pisałem na ten temat kilkukrotnie w ostatnich tygodniach. Także w kontekście nowej inicjatywy politycznej tworzonej przez Elona Muska, z którą wiążę cichą nadzieję.
To oczywiście nie zmienia faktu, że dobrze się stało, że to Donald Trump został prezydentem, a nie Kamala Harris. Wtedy Amerykanie nie mieliby już żadnego wytchnienia, bo nie byłoby tych obniżek podatków. Nie zostałby wycofany pakiet klimatyczny, a rewolucja kulturowa mieszcząca się w krótkim haśle - "woke", rozkręciłaby się na całego. Prezydentura Trumpa nie będzie przełomowa w gospodarce, ale może być przełomowa w polityce międzynarodowej i kulturowej.

Komentarze
Prześlij komentarz