BĘDZIECIE SIĘ ZE SOBĄ BIĆ NA ULICACH, ŻEBY ZROBIĆ DOBRZE KACZOROWI I DONALDOWI
OSTRZEŻENIE:
Ten tekst będzie nieprzyjemny dla wyznawców dwóch głównych mafii politycznych okupujących Polskę, czyli PO i PiS. Sekciarzom z jednej i drugiej strony polecam spadać stąd natychmiast. I najlepiej nie wracać, bo nie jesteście tu mile widziani.
Donald
Tusk i Jarosław Kaczyński to dwóch dobrych kumpli, którzy od 20 lat
stale odgrywają role największych wrogów. Bawią się w dobrego i złego
policjanta. Donald Tusk udaje nowoczesnego Europejczyka, a Jarosław
Kaczyński udaje patriotę. Platforma w tym układzie pełni rolę
ugrupowania postępowych Europejczyków, którzy ratują nas przed zacofanym
ciemnogrodem z PiS-u, a pisowcy udają polskich patriotów, którzy bronią
nas przed zdrajcami z PO. I tak od 2005 roku Polacy dają się się wodzić
za nos jednym i drugim szubrawcom, którzy realizują starożytną maksymę -
dziel i rządź.
Podkreślę,
że ta maksyma opiera się o wzniecanie wewnętrznych konfliktów wśród
wrogów, na przykład między ludami na podbitych terenach, aby nimi
rządzić. Tutaj również wszystko się zgadza. PO to partia będąca na pasku
Niemiec. Za to PiS jest na pasku USA. Zarówno Tusk jak i Kaczyński są
wyłącznie pachołkami obcych stolic, które w najważniejszych sprawach
mówią im co mają robić. Zauważmy, że w takich sprawach jak roszczenia
żydowskie, Covid, wojna na Ukrainie, Zielony Ład czy stosunek do
biurokracji i podatków oba grupowania idą ręka w rękę i tylko licytują
się na różnice łajdactwa. Mateusz Morawiecki, który w 2020 roku zgodził
się na wszystkie farmazony klimatyczne jakie rzuciła mu do podpisania
Bruksela, nagle zaczął protestować przeciwko Zielonemu Ładowi, który
zamierza do nas wprowadzić ten ohydny zdrajca Tusk. Co gorsza nadal
miliony Polaków nabiera się na takie prymitywne zagrywki!
Manewr
z kandydaturą Karola Nawrockiego to podobna sytuacja z kandydaturą
Andrzeja Dudy. Pisowcy wzięli na swojego kandydata kogoś nie należącego
do pierwszego ani drugiego szeregu pisowskich aparatczyków, za którymi
ciągle ciągnie się jeszcze smród po ostatnich rządach. Tym razem na
dokładkę ma on być kandydatem niezależnym. Wiadomo. Ciemny lud wszystko
kupi. Jednak nie na samym Nawrockim zamierzam się skupić, a na
najnowszych rewelacjach związanych z PKW i Sądem Najwyższym. Przez
najbliższe miesiące Polacy będą nakręcani możliwością uwalenia
przyszłorocznych wyborów prezydenckich. Jedni za pośrednictwem Ryszarda
Kalisza sugerują, że może nas czekać wariant rumuński i jeżeli nie wygra
Rafał Trzaskowski to zawsze będzie można uznać wybory za nieważne.
Drudzy natomiast mówią, że jeśli wygra Trzaskowski to wtedy wybory będą
nieważne, bo PiS-owi zabrano dotacje. A to dopiero początek. Ognisko
dopiero zaczyna się rozpalać, a platformersi razem z pisowcami stoją z
benzyną i zapałkami czekając na odpowiedni moment. Wydawałoby się, że po
prawie 20 latach naparzanki i wojny polsko-polskiej ludzie powinni być
zmęczeni tym wątpliwej jakości przedstawieniem i zacząć bojkotować oba
stronnictwa, które dwie dekady temu umówiły się, że będą rozgrywać
społeczeństwo i pasożytować na narodzie polskim. Niestety istnieje spore
zagrożenie, że fala tsunami tego konfliktu dopiero przed nami i
przyszły rok będzie obfitował w różne mniej lub bardziej ekstremalne
wydarzenia z udziałem podpalonych Polaków, którzy będą myśleli, że to
całe przedstawienie jest prawdziwe. Trudno jest nawet przewidzieć, jaka
będzie moc i zasięg tych konfliktów oraz co ewentualnie będą one mogły
przy okazji przykryć. Przy rozważaniu takiego wariantu od razu
przypomina mi się ustawa sprzed kilku lat nosząca wtedy numer 1066 o
możliwości udziału służb innych państw do pacyfikowania rozruchów na
terenie Polski. To oczywiście byłby ten najbardziej hardcorowy
scenariusz.
Czy
zmiana rządu w USA będzie miała na to wszystko jakikolwiek wpływ? Jakiś
na pewno. Donald Trump podczas swojej pierwszej kadencji sceptycznie
podchodził do niemieckich zapędów podporządkowywania sobie niemal całej
Europy. Stąd powstawały takie pomysły jak międzymorze, czyli zbiór
państw Europy Środkowej pod patronatem USA będących mocnym klinem
pomiędzy Niemcami, a Rosją. Jednak sytuacja na świecie jest obecnie
bardziej skomplikowana niż wtedy i nie wiadomo czy Republikanie będą
mieli głowę do wdrażania takich pomysłów w życie. Dla nich priorytetem
będzie zakończenie wojny na Ukrainie, skupienie się na Chinach oraz
próba poradzenia sobie z gorącym kartoflem na Bliskim Wschodzie. Tutaj w
grę mogą wchodzić dwa, wręcz sprzeczne ze sobą scenariusze. W jednym,
jeśli rzeczywiście nie będą mieć głowy do tego, żeby zajmować się Europą to siłą
rzeczy oddadzą pole Niemcom, którzy z miłą chęcią dokończą proces
federalizacji Unii Europejskiej i przez swoich wasali takich jak Tusk
czy Trzaskowski będą mieli nad nami władzę absolutną. W drugim,
zakładając, że Republikanie znajdą czas na skupienie się na Europie
można założyć, że przypadków rozpadu rządów jak obecnie w Niemczech czy
we Francji będzie więcej i, że w skład nowych rządów będą wchodzić
również partie, które będą torpedować federalizację UE, a także budowę
unijnej armii. W Polsce na przykład nie zdziwiłaby mnie porażka
Trzaskowskiego, kolejna afera podsłuchowa(czy coś w tym stylu) albo
nawet rozpad koalicji rządzącej.
Donald
Trump nie jest jednak prezydentem Polski, tylko Stanów Zjednoczonych i
będzie realizował interes USA, który czasami może nam się spodobać, bo
będzie uderzać w różne nieprzyjemnie projekty, które również nas
dotykają. Nie będzie on jednak przejmował się losem tłukących się między
sobą Polaków, którzy po raz kolejny skoczą sobie do gardeł w imię wojny
PO vs PiS. To będzie wina Polaków, którzy po raz kolejny dadzą się
wsadzić na lewe sanki.

Komentarze
Prześlij komentarz