O CUDZIE W ARGENTYNIE I O TYM, ŻE DONALD TRUMP NIE JEST DLA MNIE ŻADNYM GURU. PO PROSTU NALEŻY GRAĆ TYM CO SIĘ DA I NIE OBRAŻAĆ SIĘ NA RZECZYWISTOŚĆ.
Argentyna, która jeszcze rok temu znajdowała się na skraju bankructwa powoli, acz skutecznie zaczyna wychodzić na prostą. A wszystko przez rządy libertariańskiego prezydenta Javiera Milei. Kilkadziesiąt lat rządów socjalistów spowodowały, że w kraju naznaczonym peronizmem i permanentną interwencją państwa w gospodarkę zmęczeni Argentyńczycy w końcu wybrali jako swojego politycznego przywódcę wolnorynkowca z krwi i kości, który postanowił dokonać największych cięć w historii kraju uderzając w przerażająco rozrośniętą biurokrację, pełzającą hiperinflację i nadmiernie opodatkowanie obywateli Argentyny. Argentyna jeszcze rok temu podobnie jak Polska posiadała ponad 20 ministerstw. W ciągu pierwszych dwunastu miesięcy swoich rządów prezydent Milei zlikwidował 13 ministerstw i zwolnił ponad 30 tysięcy urzędników!
"I okazało się, że państwo, zamiast tracić przez to wpływy i przechodzić załamanie finansowe, to odnotowuje nadwyżkę budżetową po raz pierwszy od 12 lat. Nadwyżki w budżecie są już wykazywane miesiąc po miesiącu od stycznia br. A dodać trzeba, że państwo na koniec 2023 r. miało gigantyczny dług w wysokości 155,4 proc. PKB."
To nie jest żadna sensacja dla kogoś kto wie czym jest efekt Krzywej Laffera. Krzywa Laffera ilustruje związek między poziomem opodatkowania dochodów, a wielkością wpływów do budżetu z tytułu podatków. Na początku wraz ze wzrostem opodatkowania rosną wpływy do budżetu państwa, ale po przekroczeniu punktu krytycznego wpływy zaczynają maleć. Generalny wniosek z tego jest taki, że rząd nie powinien drenować finansowo swoich obywateli w nieskończoność. Ten punkt krytyczny w Argentynie nastąpił już dawno, ale dopiero w 2023 roku poszła za nim zdrowa reakcja narodu argentyńskiego, który od niepamiętnych czasów wybrał drogę klasycznie liberalną i wolnorynkową przeciwko etatyzmowi i socjalizmowi.
Niektórym może wydawać się, że moim politycznym guru i wyznacznikiem jest Donald Trump. Nie. Po pierwsze nie mam żadnego guru. A po drugie, dlatego tyle swoich wpisów poświęcam Trumpowi i Ameryce, ponieważ tak się składa, że to Stany Zjednoczone są największym światowym mocarstwem mającym wpływ na cały świat, a nie na przykład Argentyna. I to Donald Trump w mojej ocenie był jedyną realną alternatywą dla amerykańskiego deep state i sojuszu zachodnich korporacji z chińskimi komunistami. Nikogo lepszego kto realnie mógł powalczyć i wygrać nie mieliśmy do wyboru. Mam poglądy zdecydowanie wolnościowe. Również określam siebie podobnie jak prezydent Javier Milei jako libertarianina. Z czysto akademickiego punktu widzenia na amerykańskim podwórku zawsze najbliżej było mi do Rona Paula. To on od dziesięcioleci jest symbolem amerykańskiego libertarianizmu i poglądów wolnorynkowych. Donald Trump jest w tych aspektach bardziej pragmatykiem, który wykorzystuje tego typu idee instrumentalnie niż dogmatykiem. Trump jest patriotą, którego można nawet nazwać amerykańskim nacjonalistą. On będzie wprowadzał wolnorynkowe zmiany, jeżeli uzna, że są one korzystne dla Ameryki. Jeśli jednak zostanie przekonany do tego, żeby zastosować interwencjonizm to zrobi to bez wahania. Dlatego w pierwszej kadencji Trumpa chwaliłem go za obniżki podatków, ale krytykowałem za to, że nie szły za tym cięcia wydatków. A to skutkowało tym, że FED, czyli amerykański bank centralnym nadal drukował pieniądze bez opamiętania i Trump nawet nie próbował tego procederu ukrócić. Jedyne co usprawiedliwiało Trumpa to to, że to była dopiero jego pierwsza kadencja oraz, że nie kontrolował wtedy Partii Republikańskiej. Niestety nie żyjemy w świecie idealnym i taki Ron Paul nigdy nie został prezydentem USA. Był przez 16 lat kongresmenem z Teksasu i to był jego sufit jeżeli chodzi o działalność polityczną. Więc ja już dawno temu przestałem obrażać się na rzeczywistość i zacząłem analizować bieżący świat i rozglądać się za szansami takimi jakie zostały nam dane.
https://businessinsider.com.pl/gospodarka/cud-w-argentynie-inflacja-opanowana-w-niecaly-rok-co-zrobil-prezydent-milei/695hee6

Komentarze
Prześlij komentarz