DONALD TRUMP A SPRAWA POLSKA
W marcu 2009 roku ówczesna sekretarz stanu w administracji prezydenta Baracka Obamy, czyli Hillary Clinton nacisnęła symboliczny przycisk z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Sergiejem Ławrowem. Był to początek resetu w relacjach pomiędzy USA i Rosją, który oficjalnie wszedł w życie we wrześniu 2009 roku. Stany Zjednoczone w ramach tamtego resetu zobowiązały się do rezygnacji z budowy tarczy antyrakietowej m. in. w Polsce oraz, że wycofają się z aktywnej polityki w Europie środkowo-wschodniej. Zrobiły to niedługo po zakończeniu wojny rosyjsko-gruzińskiej. W listopadzie 2010 roku na szczycie NATO w Lizbonie zapadła decyzja o strategicznym porozumieniu na linii NATO-Rosja. Dlaczego o tym przypominam? Bo za tym wszystkim stała cała śmietanka Demokratów, którzy od 2016 roku specjalizują się w uporczywym robieniu z ich największego przeciwnika politycznego Donalda Trumpa rosyjskiego agenta. A przecież to oni dali wolną rękę Rosji. To oni odpuścili nasz region Europy na rzecz strategicznego sojuszu niemiecko-rosyjskiego. To oni pozwolili Rosji uzależniać od swoich surowców państwa europejskie. I to wreszcie oni właśnie przez to przyczynili się pośrednio do wzmocnienia rosyjskiego potencjału militarnego. Doprawdy świat zachodni dawno nie widział większych hipokrytów. Dopiero po tym jak w 2013 roku prezydentowi Obamie nie udało utworzyć się koalicji mającej uderzyć na Syrię przeciwko Basharowi al-Assadowi Amerykanie zresetowali swój reset, zorganizowali Majdan na Ukrainie i rozpoczął się konflikt pomiędzy USA, a Rosją. Nie jest wielką tajemnicą, że Obama chciał włączyć w tę koalicję Francję i Wielką Brytanię, ale po działaniach rosyjskiej dyplomacji Francja zrezygnowała z udziału w obaleniu syryjskiego dyktatora, a po rezygnacji Francuzów nastąpiła rezygnacja Brytyjczyków. Bashar al-Assad to syryjski przywódca będący popierany przez Rosję. Obama chciał przez tę koalicję rozłożyć odpowiedzialność za tzw. wprowadzanie demokracji w kolejnym państwie na Bliskim Wschodzie, żeby znowu jedynym winowajcą za burdel dokonany w tamtym regionie nie okazała się Ameryka. Także za odwołaniem resetu nie stały moralne pobudki Demokratów, którzy nagle stwierdzili, że Rosja jest zła, tylko ego ośmieszonego prezydenta Obamy i chęć zemsty. Mogliśmy zaobserwować zmianę wajchy również na polskim podwórku. Media związane z proniemiecką Platformą zaczęły prześcigać się z pisowcami na antyrosyjskość. Monika Olejnik, która tuż przed złamaniem resetu stała na straży dobrych stosunków polsko-rosyjskich nagle została naczelną antyrosyjską szczekaczką w domach milionów Polaków.
Donald Trump wbrew temu co wygadują jego zaciekli przeciwnicy jako prezydent USA nie okazał się pachołkiem Putina. Wręcz przeciwnie. Od początku naciskał na państwa należące do NATO, żeby wypełniały swoje zobowiązania i wydawały co najmniej 2% PKB na zbrojenia. Próbował rozpocząć budowę międzymorza składającego się z państw Europy środkowej, które pod parasolem amerykańskim miały być mocnym klinem stojącym pomiędzy Niemcami, a Rosją. To Trump nałożył sankcje na Nord Stream 2, które zniósł Biden! To on rozpoczął stopniowe uniezależnianie Europy środkowej od rosyjskiego gazu przez zwiększenie kupna amerykańskiego skroplonego gazu - LNG. Przypomnijcie sobie wypowiedź Donalda Trumpa z 2018 roku na spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem uderzającą w naiwną politykę przywódców europejskich:
Nie widzę więc tutaj poważnych powodów, żeby z perspektywy polskiej uderzać w Donalda Trumpa. Nie jest on prorosyjski. Jest jeszcze inny zarzut stawiany Trumpowi głównie przez środowiska ideowej prawicy. Chodzi o roszczenia żydowskie i ustawę JUST-447, którą Trump podpisał w 2018 roku. Przykro mi bardzo, ale pretensje możemy składać wyłącznie do naszych umiłowanych przywódców. Polskie władze nie zrobiły nic, żeby zahamować wprowadzenie tej ustawy w amerykańskim Kongresie. Mało tego. Nasz ukochany dyplomata Marek Magierowski jeździł wtedy do Polonii amerykańskiej, aby rozbijać jej jedność w przeciwstawianiu się tej ustawie i hamować naciski na amerykańskich kongresmenów! A Donald Trump nie był prezydentem Polski, tylko Stanów Zjednoczonych. Jeżeli państwo polskie nigdy nawet nie próbowało budować silnego polskiego lobby, które mogłoby próbować rywalizować z lobby żydowskim przynajmniej w tej sprawie, a w godzinie próby wręcz sabotowało działanie polskich patriotów w USA to dlaczego Trump miałby zachować się inaczej? Państwo polskie nie dało mu żadnego argumentu, żeby w tej sprawie stanął dęba i zwrócił się przeciwko wpływowemu lobby żydowskiemu. Przypominam wystąpienie Donalda Trumpa z 2017 roku w Warszawie na placu Krasińskich, w którym jako jedyny prezydent poważnego państwa wykazał się dobrą znajomością polskiej historii, szczególnie okresu Bitwy Warszawskiej, II Wojny Światowej, Zimnej Wojny oraz przede wszystkim kilkukrotnie podkreślił, że obozy zagłady budowane na terenie Polski, były NIEMIECKIE. Niby drobiazg, ale jakże ważny w kontekście celowego przekłamywania polityki historycznej przez środowiska żydowskie i niemieckie mające zrzucać odpowiedzialność za holokaust i wybuch II WŚ na Polskę. Czy ktoś pamięta jak Barack Obama mówił o "polskich obozach śmierci"? Donald Trump dał szansę naszym zaprzańcom na pokazanie charakteru. Jego wypowiedź w samych superlatywach opowiadająca o Polsce, która walczyła z bolszewikami, hitlerowcami i ratowała Żydów poszła w świat jako kontra do takich podłych kłamstw. Ale nasi zaprzańcy zachowali się jak na zaprzańców przystało. Nie odbili piłeczki, którą im Trump wystawił. To wyłącznie ich wina i Polaków, którzy na nich ciągle głosują. PiS, PO - jedno zło.
Dlaczego Donald Trump spotkał się ostatnio z prezydentem Andrzejem Dudą? Nie mam wątpliwości, że chodzi o budowanie swojej wiarygodność. Trump wcześniej spotkał się z premierem Węgier Viktorem Orbanem, a jeszcze wcześniej z prezydentem Argentyny Javierem Milei. Rzadko się zdarza, żeby polityk, który nie pełni żadnej oficjalnej funkcji spotykał się z przywódcami innych państw. Dzięki takim akcjom Trump uwiarygadnia się w oczach wyborców jako kandydat mający spore szanse na wygranie wyborów.


Komentarze
Prześlij komentarz