WYNIKI MOJEGO TESTU NA POGLĄDY ZNALEZIONEGO W CZELUŚCIACH

 

 


Poglądy polityczne dzielę na dwa rodzaje - idealistyczne i realistyczne.
 
Idealistycznie jestem anarchokapitalistą. W mojej głowie idealny świat to świat bez potrzeby przebywania na nim aparatu przemocy i przymusu, czyli państwa. Podatki z samej definicji uznaję za kradzież, ponieważ są przymusowym zabieraniem cudzej własności. Nawet jeżeli ktoś bawi się w Robin Hooda i pieniądze ukradzione przeznacza osobom biedniejszym, nadal nie zmienia to faktu, że najpierw stał się bandytą. Nie zgadzam się z teorią, że cel uświęca środki. Politycy bardzo często pod pretekstem pomocy biednym wprowadzają kolejne podatki i kontynuują redystrybucję poszerzając programy socjalne. Co gorsza wmawiają ludziom, że to bogaci opłacają te programy na rzecz biedniejszej części społeczeństwa. Nic bardziej mylnego. Bogaci ludzie nie płacą wysokich podatków, bo po prostu ich na to stać. Stać ich na opłacenie najlepszych doradców podatkowych, przekupywanie polityków, a w ostateczności ucieczkę do rajów podatkowych. Obecnie najbardziej opodatkowaną i wyzyskiwaną grupą na świecie jest klasa średnia. Mali i średni przedsiębiorcy, ludzie prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą plus ich pracownicy. Potem koszt płacenia tych podatków rozlewa się po klientach. Jeżeli rząd nałoży podatek na właściciela piekarni to on natychmiast podniesie cenę chleba i ten podatek de facto zapłacą klienci. Czyli w większości osoby o średnich lub niskich dochodach, o których rzekomo kapitan państwo tak bardzo dba. Gospodarka to system naczyń połączonych i najlepiej opisuje to Frederic Bastiat w książce "Co widać i czego nie widać". Poza tym prywatna firma musi działać efektywniej od firmy państwowej. Np. w szkole prywatnej klient opłaca tylko nauczycieli plus dyrektora. Natomiast w szkole państwowej oprócz nauczycieli i dyrektora opłaca się tysiące pracowników z ministerstwa edukacji narodowej, czyli urzędników będących pośrednikami w naszym finansowym kontakcie ze szkołą. Kolejnym minusem tego zjawiska jest nieunikniona cecha biurokracji, czyli ujednolicanie i traktowanie klientów(uczniów) tak jakby byli robotami bez różnych cech charakterów, poglądów, talentów i predyspozycji. Egzystencjalnym argumentem przeciwko istnieniu państw jest wojna. Wojny wywołują państwa. Państwo niemieckie napadło na państwo polskie. Japońskie na chińskie. Natomiast nigdy nie słyszałem, żeby Toyota zbombardowała Audi czy odwrotnie. Brak państw i polityków na całym świecie to jednak niestety utopia.
 
Dlatego teraz poruszę realizm. Z realistycznego punktu widzenia określam siebie jako minarchistę(klasycznego liberała). Jest kilka miejsc na świecie z tak szczęśliwym położeniem, że państwo jest im do niczego nie potrzebne, a żadnemu politykowi nie przyjdzie do głowy, żeby udawać się na koniec świata w "uszczęśliwianiu" ludzi na siłę, np. Belize. Polska natomiast ma takie położenie geopolityczne, że brak własnego państwa doprowadzi do tego, że będziemy mieli tutaj państwo cudze. Dlatego uważam, że najlepszym kompromisem byłby minarchizm, czyli państwo minimalne. Gospodarka w jak największym możliwym stopniu wolnorynkowa i kapitalistyczna. Podatki proste i niskie. Najlepiej bez podatków dochodowych. Ale jeśli już to w formie podatku liniowego. Ograniczona rola biurokracji i państwa. Najlepiej tylko do zajmowania się armią, policją i sądownictwem. Czyli ideał klasycznego liberalizmu. Biorąc pod uwagę efekt Krzywej Laffera oraz znacznie zredukowaną liczbę ministerstw sądzę, że obywatele płacący symboliczną dziesięcinę i tak byliby w stanie sfinansować trzy powyższe dziedziny, które na dodatek byłyby znacznie silniejsze i sprawniejsze niż obecnie. Oczywiście jako zwolennik zasady - Pacta sunt servanda, czyli umów należy dotrzymywać uważam, że jeśli państwo zaciągnęło zobowiązania emerytalne względem obecnie pracujących ludzi, to oczywiści zgodnie z umową powinno im te emerytury w przyszłości wypłacać. Natomiast sam państwowy system emerytalny powinien zostać zlikwidowany. Państwo niechaj dotrzyma obecnych umów, ale niech nie wciąga następnych pokoleń do tej piramidy finansowej zwanej ZUS-em. Wracając do geopolityki. Zakładam, że mając silną armię, sprawny wywiad i kontrwywiad mielibyśmy lepszą pozycję negocjacyjną względem Niemiec i Rosji.
 
A poza tym sądzę, że banki centralne powinny zostać zniszczone.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

NOWA PARTIA ELONA MUSKA

NOWA STRATEGIA BEZPIECZEŃSTWA USA I ZDJĘCIE ROKU

DEBATA PAWŁA LISICKIEGO Z JACKIEM BARTOSIAKIEM