SZKOŁA JEST JAK OBÓZ KONCENTRACYJNY
"Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek."
- Albert Einstein
W piątej klasie szkoły podstawowej nauczycielka języka polskiego zadała nam wypracowanie, w którym mieliśmy odpowiedzieć na pytanie - Z czym kojarzy Ci się szkoła?
Po namyśle ośmieliłem się napisać wypracowanie o tym, dlaczego szkoła kojarzy mi się z obozem koncentracyjnym. Już wtedy byłem przekonany, że mam rację. Co ciekawe dostałem czwórkę, ale zmartwiona pani od języka polskiego poleciła mojej mamie, żeby wysłała mnie do psychologa. Po prostu nauczycielce przyzwyczajonej do obecnego systemu szkolnictwa nie mieściło się w głowie, że jakikolwiek uczeń ośmieli się podważyć cały obowiązujący system i jeszcze na dodatek postawi diagnozę, że jest on systemem niewolniczym.
W
tym systemie szkoła pełni funkcję przechowalni żywego towaru połączonej
z masową indoktrynacją. Nikt mnie nie przekona do tego, że zatłoczone
klasy, w których znajduje się 20/30 uczniów to coś normalnego. Nikt mi
nie wmówi, że w tak dużych grupach większość uczniów jest w stanie
przyswoić sobie porządnie jakikolwiek program szkolny. Może kilka
procent geniuszy. Zdecydowana większość ludzi, która ukończyła swoją
"przygodę" z systemem szkolnictwa 90% materiału nauczyła się w domu! Z
tego wynika, że te kilka godzin spędzanych od poniedziałku do piątku
przez kilkanaście lat w budynkach szkolnych to jedno wielkie
marnotrastwo. Każdy z nas ma na koncie zmarnowanych tysiące godzin
bezsensownego siedzenia w czterech ścianach z grupą kilkudziesięciu
rówieśników. W alternatywnej i lepszej rzeczywistości w tym czasie
moglibyśmy rzeczywiście uczyć się czegoś przydatnego w ramach lepszego,
zdecentralizowanego systemu szkolnictwa w klasach, gdzie przebywa kilka
osób albo przejść na edukację domową. Moglibyśmy także spotykać się ze
znajomymi na boisku czy w ramach jakiejkolwiek innej rozrywki spędzać
miło czas bez poczucia permanentnego wyzyskiwania nas z najlepszego
okresu naszej młodości, z której powinniśmy czerpać garściami. Równie
dobrze moglibyśmy ten poranek i południe przespać. To i tak byłoby
lepsze niż wstawanie o 6 czy 7 z samego rana, tylko po to, żeby odbębnić
swoją powinność względem naszych umiłowanych przywódców. A kim są ci
umiłowani przywódcy?
Teraz
przejdę do indoktrynacji. Po co istnieje państwowe szkolnictwo?
Dlaczego politycy chcą stać na czele edukacji? Przecież nie po to,
żebyśmy byli mądrymi i niezależnie myślącymi obywatelami. Chodzi o
kontrolę. Ten system państwowego szkolnictwa przede wszystkim służy do
produkowania kolejnych pokoleń posłusznych niewolników. Spójrzcie nawet
na samą organizację. Po pierwsze jest przymus edukacyjny. Po drugie jest
odgórny program ustalany dla wszystkich. Więc uczniów traktuje się jak
roboty, które można zaprogramować w ten sam sposób. Po trzecie
nauczyciele mają nakazane stosować odpowiedzialność zbiorową. Czyli
jeśli jakiś uczeń czy grupa kilku uczniów coś nabroi to zwykle dostaje
się przy okazji pozostałym, mimo że nie mieli z tym wykroczeniem nic
wspólnego. To typowe dla systemów totalitarnych takich jak komunizm czy
faszyzm. Po czwarte nauczyciele na przerwach pełnią rolę strażników i
każdy stoi na warcie pilnując swoich niewolników pokazując im, że ma na
nich oko. Niby drobiazg, ale człowiek od młodości przyzwyczajany jest
przez takie działania do inwigilacji. Chodzi o to, żeby w przyszłości
nie buntował się specjalnie, kiedy władza będzie chciała wiedzieć o nim
wszystko. A każdy pretekst jest dobry. Wirusy, zmiany klimatyczne czy
terroryzm. Wszystko oczywiście dla naszego dobra.
Znajdźcie mi szkołę w tym systemie, w którym nauczyciel powie prawdę uczniowi np. w kwestii podatków mówiąc mu, że podatki to kradzież, bo politycy pod przymusem odbierają ci twoją własność, więc im mniej podatków tym lepiej. Jeśli nawet trafiają się nauczyciele, którzy czasami przekażą jakąś wiedzę pozaprogramową to takie zjawiska są wyjątkami i dzieją się wbrew systemowi, a nie w ramach niego. Propagandy w szkołach jest mnóstwo. O ile ciężko jest zakłamywać matematykę czy fizykę to już takie przedmioty jak język polski, historia, WOS, biologia czy chemia to siedlisko propagandy. Widzieliśmy to na przykładzie covidiozy. Zobaczyliśmy jak wiele ludzi na świecie łyknęło tę socjotechniczną ustawkę zwaną - pandemią. Co z tego, że WHO w styczniu 2020 roku nagle zmieniło definicję słowa "pandemia", tak aby skutecznie dopasować do tego covid? Większość ludzi do dzisiaj nie ma o tym zielonego pojęcia. Co z tego, że tzw. szczepionki nie przeszły wymaganego okresu badań klinicznych i jak najbardziej powinno nazywać się ja eksperymentami medycznymi? Myślicie, że w szkołach nauczyciele przekazywali prawdę na ten temat uczniom? Wolne żarty. I jeszcze te nieszczęsne maseczki...Szkoda gadać!
A teraz jeszcze dochodzi do tego propaganda klimatyczna. Wmawia się ludziom, że to ludzkość ma kluczowy wpływ na zmiany klimatyczne. Nieważne, że zmiany klimatyczne odbywały się zanim człowiek pojawił się na Ziemi. Nieważne, że przed pojawieniem się człowieka następowały jeszcze większe zmiany klimatycznie niż obecnie, a najcieplejszy okres w dziejach to okres kredy. Najważniejsze, żebyśmy wszyscy poświęcili się dla planety! A tak na prawdę oddali resztkę swoich wolności i praw w ręce właśnie umiłowanych przywódców, czyli polityków, służb specjalnych, banków i korporacji.
Szkoła
powinna być zdecentralizowana, a najlepiej całkowicie sprywatyzowana i
zabrana na zawsze z rąk polityków. Każdy z nas jest inny. To
różnorodność jest naturalna i cenna, a nie więzienie, w którym wszyscy
mają wyglądać tak samo, zachowywać się tak samo, uczyć się tak samo i
tego samego, jeść to samo i przytakiwać kiedy trzeba. Obecnie mamy
monopol państwa. Nawet szkoły prywatne muszą spełniać wymogi państwowego
systemu i realizować program ministerstwa edukacji. Szkoła jest
patologicznie centralistyczna. Nie ma to żadnego sensu, poza sensem
indoktrynacji. Jak powiedział Jack London - "Nigdy nie dopuściłem do
tego, aby szkoła przeszkadzała mi w kształceniu się." W takich czasach
żyjemy. Uczeń, który jest zdolny z przedmiotów ścisłych, ale
niekoniecznie z z humanistycznych i tak jest męczony materiałem z języka
polskiego przesiąkniętym szkodliwym romantyzmem albo historią zamiast
skupić się na tym w czym jest najlepszy. Specjalizacja jest lepsza niż
ogólnokształcący miszmasz. Najbardziej bawi mnie, kiedy słyszę publiczne
dyskusje na temat wieku szkolnego albo zadań domowych, o których
ostatnio zrobiło się głośno. W normalnych wolnościowych warunkach bez
jednego centralnego systemu szkoły byłyby różne. Każda miałaby odrębny
program i to rodzice decydowaliby w jakim wieku posłać dziecko do szkoły
i z jakim programem. Teraz właściciele niewolników dyskutują o tym jaki
program na siłę wtłoczyć wszystkim uczniom. Chore. Ci najbardziej
ogarnięci rodzice mający jednocześnie możliwości, żeby to zrealizować
swoje pociechy kształtują w edukacji domowej. Oczywiście nawet edukacja
domowa realizuje jakąś część programu narzucanego przez ministerstwo
edukacji, ale przynajmniej dziecko nie znajduje się bezpośrednio pod
wpływem naszych oprawców i nie uczęszcza codziennie do tego obozu
koncentracyjnego. Przypominam słowa byłej minister edukacji narodowej
Anny Zalewskiej, która zmartwiona faktem, że coraz więcej rodziców
wybiera dla dzieci edukację domową powiedziała, że "dzieci wyciekają nam
z systemu". To jest właśnie największe zmartwienie zamordystów. Ludzie,
którzy myślą samodzielnie!
Przy okazji przypominam jeszcze mój wpis dotyczący edukacji, ale poruszający bardziej zagadnienie ekonomiczne tego tematu:
https://mateuszmargo.blogspot.com/2024/03/ludzie-chca-byc-niewolnikami.html

Komentarze
Prześlij komentarz