PODATKI TO KRADZIEŻ

 

 

To takie proste. Jeżeli ktoś pod przymusem odbiera moją własność to jest to oczywisty rabunek. Twór o nazwie państwo otula to pozorami legalności. Objawia to się różnymi ustawami, kodeksami czy konstytucją. Najpierw jednak należy ludzi odpowiednio zaprogramować. Mają myśleć, że bez państwa nie będą w stanie żyć i umrą z głodu.

Co to jest państwo? Państwo to politycy i urzędnicy. Ci sami na których ludzie na co dzień tyle narzekają. Jednocześnie nie wyobrażają sobie, żeby te pasożyty nie zajmowały się edukacją, służbą zdrowia czy gospodarką. To są pasożyty, bo nie potrafią żyć inaczej jak tylko z pieniędzy kradzionych wcześniej z naszych kieszeni. Nie dość, że nas okradają to jeszcze potem mają "prawo" nami zarządzać. Mówią ludziom jak mają żyć, co mają jeść, pić, palić. Jak mają wychowywać swoje dzieci, na co mają je szczepić, w jakim wieku posłać je do szkoły i jaki program będzie ta szkoła mieć. Mówią nam gdzie mamy się ubezpieczyć i w jakim wieku mamy przejść na emeryturę. Dyktują obywatelom w jaki sposób mają prowadzić własną działalność gospodarczą i jak rozporządzać swoim majątkiem. Chcą wiedzieć o nas wszystko. Mamy spowiadać się ze wszystkich naszych dochodów i potulnie zeznawać jak na przesłuchaniu, kiedy tylko urzędnik ma ochotę nas sprawdzić. Niby jest to męczące i ludzie szczerze nie przepadają za biurokracją i politykami, ale... Jak to?! Państwo ma nie zajmować się służbą zdrowia i edukacją? Ludzie będą umierać pod płotem! Leczyć się będą tylko najbogatsi! Edukacja również będzie dotyczyła wyłącznie elit!Za każdym razem spotykam się z tą samą lawiną bzdur. Proszę mi wytłumaczyć jak to jest możliwe, że praktycznie każdy człowiek ma telefon? Przecież dziedzina sieci komórkowych jest całkowicie prywatna. Dlaczego w takim razie każdy jest zagospodarowany w komórkę? Idąc wcześniejszym tokiem rozumowania telefony powinni posiadać tylko najbogatsi. Skoro kapitan państwo nie zajmuje się tym to taka powinna być konsekwencja, podobno. Tymczasem jest odwrotnie. Urzędnik poza tym, że jest cholernym pasożytem jest również pośrednikiem. Pośrednictwo oznacza dodatkowy koszt. Nie ma na świecie droższej służby zdrowia i edukacji niż państwowa. W normalnym szpitalu opłacamy tylko lekarzy, pielęgniarki i dyrektora. W szpitalu państwowym/publicznym opłacamy lekarzy, pielęgniarki, dyrektora plus całą masę urzędników z różnych wydziałów i ministerstwa. Nie ma takiej możliwości, żeby w takim układzie państwowa usługa była tańsza i działała lepiej od prywatnej. Jest tylko jeden haczyk. Obywatel nie jest w stanie skontrolować ile tak na prawdę płaci na państwową służbę zdrowia czy edukację. Nie jest w stanie dokładnie zweryfikować jaka część jego podatków jest później dzielona na dane obszary w tym kotle państwowym. Dodatkowo dochodzą tutaj opcje z drukowaniem pieniądza i zapożyczaniem się przez państwo na nasz koszt co już w ogóle zaczyna uciekać z jakiekolwiek kontroli obywatelskiej. Kiedy płacimy prywatnie wiemy dokładnie ile nas to kosztuje, bo płacimy bezpośrednio albo jesteśmy ubezpieczeni prywatnie i wygląda to wtedy przejrzyście. Warto podkreślić, że obecnie prywatne szpitale czy szkoły nie funkcjonują na zasadach wolnorynkowych. Nie działają do końca w ten sposób, bo mamy w gospodarce monopol państwa, które może "legalnie" zmuszać ludzi do opłacania swoich usług. Nie ma znaczenia jakiej jakości są to usługi. Czy są dobre czy złe. Czy lekarze i nauczyciele są kulturalni czy wredni. Tak czy owak będą opłacani, bo żyją z pieniędzy kradzionych i mają tę kroplówkę rabunkową zapewnioną w konstytucji. Nic więc dziwnego, że prywatne podmioty świadczące swoje usługi w tych dziedzinach mają zawyżone ceny. Nie ma wolnego rynku. Nie ma wolnej konkurencji. Jest gospodarka centralnie planowana i nawet prywatne szkoły są objęte programem ministerstwa edukacji. Ludzie tracą na tym podwójnie. Ostatecznie okazuje się, że jakość państwowych usług w medycynie jest tak zła, że i tak jak chcą coś konkretnego załatwić to stają na głowie i wolą leczyć się prywatnie. Mimo zawyżonych cen. Stąd tyle zbiórek charytatywnych i prywatnych inicjatyw.

Spotykam się również z głosami, że tak na prawdę rządzą nami korporacje, a państwa pełnią rolę wyłącznie sługi. Nawet jeśli to prawda to i tak kluczem dla tych korporacji jest to, żeby państwo istniało. Dla nich musi istnieć ta instytucja. Muszą istnieć podatki, służby i monopol jaki zapewniają im przepisy wygenerowane właśnie przez państwo. Czyli to państwo jest kluczem. Kluczem do ograniczania naszej wolności. Kluczem do faworyzowania korporacji. Państwo to aparat przymusu i przemocy. Państwo to aparat administracyjno-urzędniczy. Państwo to pośrednik, który generuje największe rozwarstwienie społeczne. Nie mityczny kapitalizm i wolny rynek. Tylko działanie państwa, etatyzm, socjalizm. Nazywajcie to jak chcecie.

Jeszcze kwestia emerytur. Żyjemy w absurdalnym systemie bismarkowskim. Już abstrahuję od tego, że nie powinno być przymusu emerytalnego. W tym systemie nie płacimy składek na swoje emerytury, tylko na emerytury obecnych emerytów. W taki układzie emeryci są zakładnikami tego ilu pracujących na rynku opłaca ich "oszczędności". Ślepa uliczka objawia się w tym, że aby ten system działał prawidłowo potrzebna jest ciągłość:

liczba pracujących>liczba emerytów
 
Oczywiste jest, że takiej ciągłości nie da się utrzymać raz na zawsze. Już wchodzimy w czasy, kiedy liczba emerytów zaczyna przewyższać liczbę pracujących. To jest zupełnie naturalne. Gdyby od zaranie dziejów ludzi zawsze rodziło się coraz więcej to w końcu rzeczywiście na świecie pojawiłby się problem z przeludnieniem i doszłoby do jakiegoś armagedonu. Oczywiście tzw. problem z niską dzietnością dotyczy przede wszystkim naszej cywilizacji. Dla mnie nie jest to problem z dzietnością tylko z systemem bismarkowskim, w którym żyjemy. To jest indywidualna i prywatna sprawa każdego człowieka, a szerzej każdej pary czy chce mieć dzieci. Nic nam do tego. Bardziej zastanawia mnie jak tę sprawę rozwiążą nasi umiłowani przywódcy. Przywódcy nie tylko Polski, ale całej Europy i Ameryki Północnej. Widzę tylko dwa rozwiązania. Pół żartem, pół serio. Albo zlikwidują obecny system albo zaczną likwidować emerytów.
 
Jak już państwo musi istnieć to niech chociaż będzie państwem minimalnym zgodnym z ideą minarchizmu. Podejdźmy do tego uczciwie. Skoro państwo to aparat przemocy to niechaj zajmuje się wyłącznie wojskiem, policją i sądownictwem, a podatki niech będą proste i niskie bez rozrośniętej biurokracji.
 
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

NOWA PARTIA ELONA MUSKA

NOWA STRATEGIA BEZPIECZEŃSTWA USA I ZDJĘCIE ROKU

DEBATA PAWŁA LISICKIEGO Z JACKIEM BARTOSIAKIEM