DROGA KONFEDERACJO. BĄDŹ KONSEKWETNA.
10 lutego 2023
Jest marzec 2020 roku. Ludzie przestraszyli się "zbrodniczego" koronawirusa. Wszystkie partie polityczne zaczęły licytować się na to ile i jakich środków użyć w przeciwdziałaniu najmodniejszej chorobie na świecie. Wszyscy politycy wzięli udział w wyścigu - kto bardziej przestraszy społeczeństwo. Na początku większość ludzi autentycznie bała się tzw. pandemii. Obleganie sklepów, masowe wykupowanie jedzenia i papieru, krzywe spojrzenia i donosy na osoby, którym maseczka choćby lekko zsunęła się z nosa i ust. Paranoja na całego. Jedynym wyjątkiem na polskiej scenie politycznej okazała się Konfederacja. Jeko jedyna nie włączyła się do tego sanitarnego wyścigu szczurów. Jako jedyna partia od początku wytykała absurdy lockdownów i obostrzeń. Wskazywała również rażące naruszenia naszych wolności i praw obywatelskich ograniczanych pod pretekstem walki z wirusem. Tutaj największą zasługą wykazał się poseł Grzegorz Braun, o którym napiszę w przyszłości osobny tekst, bo na to zasługuje. Taka postawa na starcie paranoi pandemicznej nie cieszyła się popularnością wśród obywateli. Na tamtym etapie ludzie bardziej ulegali oskarżeniom mainstreamu o szuryzm, foliarstwo, płaskoziemskość i działanie przeciwko bezpieczeństwu publicznemu. Każdy kto nie popierał w ciemno zamykania lasów, firm, nie nosił wszędzie maseczki, nie utrzymywał dystansu był wrogiem ludu.
Z biegiem czasu ludzie coraz mniej obawiali się samego wirusa, a strach wzbudzała w nich głównie perspektywa obostrzeń, segregacji sanitarnej, postawionej na głowie służbie zdrowia oraz opresyjność władzy. Wraz z tym zaczęła systematycznie rosnąć popularność Konfederacji. Z miesiąca na miesiąc, z jednej fali wirusa do drugiej ludzie byli coraz bardziej zmęczeni nową normalnością jaką zafundowali im politycy i eksperci opłacani przez koncerny farmaceutyczne. Zaczynało się negowanie sensowności lockdownów, brak chęci do tak rygorystycznego przestrzegania wszystkich obostrzeń, sceptyczne podejście do szczepionek. Poparcie dla Konfederacji po ponad roku życia w okół jednego tematu coraz częściej zaczynało dobijać do 10%. To był również jeden z argumentów dlaczego rząd coraz słabiej podchodził do kwestii zaostrzania walki z wirusem. Im bardziej zaostrzali tym większym poparciem cieszyła się antysystemowa opozycja.
Ostatecznym ciosem dla covidowego szaleństwa był rosyjski atak na Ukrainę 24 lutego 2022 roku. Paranoję pandemiczną zastąpiono paranoją wojenną. Miliony niezaszczepionych uchodźców wkroczyło do Polski i stało się jasne, że ta sama zgraja bandytów, którzy jeszcze kilka dni wcześniej takich ludzi określała mianem antyszczepionkowców, którym należy ograniczać ich prawa teraz nie odważy się na tego typu stwierdzenia.
Analogia jednej paranoi do drugiej jest widoczna. Na samym początku ludzie przestraszyli się, że wojna dotrze do Polski. Jednocześnie usprawiedliwiali wszelkie działania władzy wobec Ukraińców. Niewielu osobom przychodziły wtedy do głowy takie zmartwienia jak dyskryminacja polskich obywateli w ich własnym kraju czy stan gospodarczy Polski. Przecież po dwóch latach niszczenia gospodarki walką z chorobą podobnej do grypy nagle państwo polskie miało wziąć sobie na utrzymanie drugi naród.
Wtedy każdy kto zadawał pytania był wyzywany od ruskich onuc. Jeśli ktoś chciał się przypodobać masom musiał bezwzględnie okazywać patetycznie bezwarunkową miłość i uległość wobec Ukrainy, latać wszędzie w jej barwach, walić we wszystko co związane jest z Rosją i podkreślać, że inflacja jest po to, aby rosyjskie rakiety nie spadały na Polskę. Nie ważna jest logika. Ważna jest mądrość etapu.
Tym razem mam wrażenie, że Konfederacja chciałaby zjeść ciastko i mieć ciastko. Z jednej strony znowu od początku najbardziej aktywny przeciwko absurdom kolejnej hagady okazał się niezmordowany Grzegorz Braun. To on jest symbolem sprzeciwu w aspekcie prowadzenia polityki na kolanach przed Kijowem, rozbrajania polskiej armii i wciąganiu nas do wojny(cokolwiek miałoby to oznaczać). Z drugiej pojawiają się również w Konfederacji głosy o tym, że Ukraińcy walczą za nas i w sumie po części jest to również nasza wojna. Tutaj pojawia się ten moim zdaniem fałszywy determinizm, że jak Ukraina przegra to automatycznie oznaczać to musi wojnę Polski z Rosją. Nie musi. Nie wiadomo co ma oznaczać wygrana lub przegrana w kontekście tej wojny. Obecnie raczej mało prawdopodobne wydaje się, żeby Rosja chciała okupować całą Ukrainę. Również mało prawdopodobne jest to, że Ukraina odzyska wszystkie swoje tereny na wschodzie. Sławomir Mentzen napisał kiedyś na twitterze komentarz, że nie obawia się ukrainizacji Polski i, że Ukraińcy będą pracować na rzecz polskiej gospodarki i to my ich spolonizujemy. Jest jeden problem - rząd. To byłoby możliwe na zasadach wolnorynkowych. Tymczasem żyjemy w kraju socjalistycznym, w którym rząd nadmiernie ingeruje w gospodarkę, faworyzuje jednych, karci drugich co może prowadzić do konfliktów społecznych, szczególnie kiedy dochodzą do tego konflikty na tle narodowościowym. Wypowiedziałem się trochę na ten temat w linku powyżej.
Być może Sławomir Mentzen stara się być do bólu pragmatyczny i kiedy chorągiewka nastrojów społecznych bardziej zawiewa proukraińsko to wtedy pisze coś bardziej łaskawego w tę stronę, a kiedy wśród Polaków następuje zmęczenie robienia wszystkiego dla Ukrainy to wtedy zmienia trochę narrację. Ja jednak optuję za konsekwentnym i spójnym od początku przekazem. Nawet jeśli realizm i kierowanie się rozumem, a nie sercem na początku spowoduje, że mamy mniejsze poparcie to prędzej czy później ludzie będą mieć dosyć kolejnej paranoi i zaczną przekierowywać się w stronę tej grupy, która wtedy krzyknie głośno -
A NIE MÓWILIŚMY?!
Licytowanie się na proukraińskość nie ma sensu, bo wszystkie partie systemowe to robią. Nie ma możliwości, aby w takim układzie Konfederacja dopchała się do głosu.
Dlatego Konfederacjo bądź konsekwentna. Zachowuj się podobnie jak w temacie wirusa. Macie jeszcze kilka miesięcy do wyborów. Zmęczenie wojną na Ukrainie i jej konsekwencjami postępuje. Postępuje również zmęczenie zachowaniem "polskiego" rządu w tej materii. Jeśli chcecie na prawdę powalczyć o dwucyfrowy wynik to zachowajcie spójność przekazu i wykorzystujcie niezadowolenie społeczne.
Napisał to wasz wyborca z 2019 roku.

Komentarze
Prześlij komentarz