4 marca 2022

Nie
jestem wystraszony perspektywą wybuchu trzeciej wojny światowej i
konfliktu militarnego z Rosją na polskim terenie. Pisałem już dlaczego
moim zdaniem w najbliższym czasie to się nie wydarzy. Nie mam pojęcia co
będzie za 10, 20 czy 50 lat. Czy nadal będzie istniało NATO? Czy na
mapie pozostanie Rosja? Wyrażam swoją opinię na temat tego co dzieje się
teraz i jakie mogą być tego konsekwencje. Ze szczególnym uwzględnieniem
najbliższej przyszłości. To co odgrywa się obecnie na granicy
polsko-ukraińskiej to zapowiedź absolutnej katastrofy
społeczno-gospodarczej naszego nieszczęśliwego kraju. Niekontrolowany,
nagły napływ setek tysięcy ludzi, a wśród nich również masa przybyszów
pochodzenia "nieukraińskiego", którzy jeszcze niedawno pełnili rolę
egzotycznych turystów prezydenta Łukaszenki na granicy
polsko-białoruskiej. Teraz bez przeszkód przekraczają granicę.
Pamiętacie jak rząd chwalił się, że z NASZYCH pieniędzy wyda ponad
miliard złotych na mur na granicy z Białorusią? Rozumiem, że na końcu z
całego tego przedsięwzięcia tylko wydane pieniądze będą prawdziwe? Można
prowadzić rozsądną politykę pomocy dla uchodźców, a także politykę
histeryczną, którą wykorzystają inne państwa celujące w naszą słabość i
naiwność. Polscy politycy niestety wybrali drugą drogę. Ciekawe na ile
naiwnie i spontanicznie, a ile w tym jest po prostu wykonywania rozkazów
starszych i mądrzejszych? Każdemu radzę zadać sobie kilka ważnych
pytań, które naprowadzą nas na drogę odpowiedzi pokazujące nam w którą
stronę zmierzamy.
Które państwo w UE zaoferowało uchodźcom: darmową komunikacje publiczną, zasiłek 500+, darmowe leczenie poza kolejką, wydzielone 10 tys łóżek szpitalnych, tylko dla nich, darmowe zakwaterowanie i wyżywienie?
I to wszystko po 2 latach uderzania w gospodarkę lockdownem i obostrzeniami.
Czy za kilka miesięcy kiedy w społeczeństwie opadnie entuzjazm solidarności nie zacznie dochodzić do pierwszych konfliktów na tle narodowościowym?
"Polski" rząd obecnie zajmuje się propagandą bezrefleksyjnych obietnic rzucanych w stronę Ukraińców(podejrzewam, że w tych "nieukraińców" pośrednio również) nie zważając na koszty.
Deklaracje, a realia to dwie różne sprawy. Deklarujemy, że pomożemy wszystkim niezależnie od skali.
Realia są takie, że pierwsi uchodźcy zobaczą natychmiastową pomoc, nocleg i dobrą organizację państwa, kolejni zobaczą chaos, problemy i przerzucanie się polityków odpowiedzialnością.
Państwo polskie nie jest bogate i ma mnóstwo problemów i niedociągnięć co pokazał ostatni "Nowy Ład".
Nie liczyłbym na to, ze prędzej czy później i tak większość pojedzie do Niemiec. To znaczy nie wykluczam, że ostatecznie tak się stanie, ale w tak zwanym międzyczasie osiedlą się w Polsce, tutaj dostaną "gwarancje" rajskiego pobytu od polityków i dziennikarzy, a potem zobaczą, że te zapewnienia stają się coraz bardziej papierowe, a wśród Polaków zacznie narastać niezadowolenie z tego, że we własnym kraju stali się obywatelami drugiej kategorii i mamy zarzewie konfliktu. Konflikt ten bardzo chętnie zaczną podjudzać służby obcych państw robiący różne prowokacje. Czy my również będziemy mieli w większych miastach zamieszki podobne do tych, które działy się w USA w związku z tzw. Black Lives Matter? Czy to i tak nie byłby najbardziej optymistyczny scenariusz?
Spotkałem się w internecie z takim komentarzem:
Po wojnie będzie tak:
- Ukraina dostanie gigantyczną pomoc na odbudowę
- zarobią na tym głównie firmy z Niemiec
- "Demokratyczny" następca Putina przywróci pełne relacje z zachodem
- Polska zostanie z gołą dupą, imigrantami, długami i etykietą rasistów i wspólników Putina
Niestety zgadzam się z nim i dodałbym jeszcze, że pomocną dłoń Ukrainie z przyjemnością wyciągną Chiny, które będą chciały pełnić rolę wybawiciela Europy środkowo-wschodniej.
Komentarze
Prześlij komentarz