ZEMSTA PUTINA I CIĘŻARÓWKI Z BERGAMO

 26 lutego 2022


Czy ktokolwiek jeszcze pamięta jak kilka lat temu Victoria Nuland była asystentka sekretarza stanu w amerykańskim Departamencie Stanu przyznała przesłuchiwana w Senacie ile to miliardów dolarów Amerykanie wydali na organizacje majdanu na Ukrainie? Jego skutkiem okazało się obalenie prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza. Po tamtym zdarzeniu władze w Kijowie zaczęli obejmować prozachodni politycy. To co się dzieje w ostatnich dniach jest moim zdaniem gwałtowną próbą Putina do powrócenia do statusu sprzed majdanu z 2013 roku.

Nie zmieniam swojego zdania co do globalnego konfliktu. Moim zdaniem żadnej trzeciej wojny światowej nie będzie i skończy się na wojnie lokalnej, która w najbliższych latach nie wyjdzie poza terytorium Ukrainy. W takim wypadku największymi zwycięzcami tej akcji zostaną Chiny. Pisałem już, że globalny konflikt zbrojny na terytorium Europy nie leży w interesie Chin, ponieważ uderzyłby w ich projekt Jedwabnego Szlaku. Obserwując jak zachowuje się dyplomacja chińska nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z jednej strony dają Putinowi wolną rękę do przewrotu na Ukrainie, a z drugiej starają się nie stawać po żadnej ze stron, a nawet przygotowują się do roli mediatora w tym konflikcie. Na gospodarczych sankcjach uderzających w Rosję również mogą zyskać Chiny, bo Rosjanie będą skazani na większe handlowanie ze swoim azjatyckim sąsiadem. Geopolitycznie największymi przegranymi wydają się być Amerykanie. O ile Donald Trump na początku miał rozsądną z ich perspektywy koncepcję, czyli przeciągnięcie Rosji na swoją stronę przeciwko Chinom w starciu o prymat na świecie to Demokraci swoją polityką wepchnęli Rosję w objęcia chińskiego smoka. Warto podkreślić, że Chinom wcale nie zależy na wielkiej imperialnej Rosji. Idealnym scenariuszem z ich perspektywy to Rosja będąca w ich objęciach, służąca jako groźny straszak w rozgrywce przeciwko zachodowi. Wyobrażam sobie, że w przyszłości kiedy po raz kolejny świat będzie patrzył na wschodnią Europę to Chiny spróbują to wykorzystać i zająć się problemem Tajwanu i Morza Południowochińskiego. Przy okazji warto wspomnieć, że Izrael w ostatnich dniach po raz kolejny zbombardował Syrię. Jednak niełatwo jest taką informację znaleźć w obecnym natłoku wydarzeń za naszą wschodnią granicą. Kolejnymi argumentami przeciwko globalnemu konfliktowi militarnemu są Niemcy. Może teraz to wyglądać na idiotyczne, ale ja na prawdę uważam, że w przyszłości Niemcy jako wieloletni strategiczny sojusznik Rosjan wrócą do współpracy(cichej) z Rosją. Niejasne i zawiłe komunikaty strony niemieckiej w sprawie agresji rosyjskiej pokazują, że oni po prostu zostawiają sobie otwartą furtkę.

Jeśli chodzi o Polskę to jesteśmy w NATO. W przeciwieństwie do Ukrainy i na Kremlu doskonale wiedzą, że w razie ataku na nasz teren Amerykanie musieliby coś zrobić. To coś mogłoby być niewielkie, ale perspektywa bezpośredniego starcia wojsk amerykańskich z rosyjskimi mając na uwadze, że oba państwa posiadają broń atomową prawdopodobnie szybko studzi nastroje wojowania na tym terenie. Poza tym będąc w UE jesteśmy po niemieckiej strefie wpływów i póki istnieje strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie, nawet wyciszone bandyckimi posunięciami Putina to trudno mi sobie wyobrazić, żeby Rosjanie najechali na obszar kontrolowany przez Niemcy. Być może podświadomie jestem naiwny i szukam pozytywów na siłę, ale po prostu na razie nie obawiam się wojny w Polsce i mimo wszystko uważam, że moje argumenty nie są pozbawione sensu.

Tak, Putin to bandyta i Rosja podobnie jak wszystkie mocarstwa prowadzi co jakiś czas politykę bandycką. Ta wojna w dużej mierze kieruje się logiką polityczną, a nie typowo wojenną. Rosjanie działają trochę jak terroryści, bo oprócz punktowego uderzania w ważne militarne punkty ukraińskie robią w niektórych rejonach zadymę, która wydaje się z pozoru bezsensowna, a co gorsza w wyniku czego dochodzi do zbrodni wojennych, czyli śmierci cywilów. Oni po prostą dążą do obalenia obecnych władz i chcą mieć na tronie w Kijowie kolejnego "Janukowycza". Ewentualnie podzielić Ukrainę na dwie części, czyli wschodnią pod panowaniem Rosji i zachodnią pozornie niezależną.

Nie mogę jednak nie odmówić sobie poruszenia pewnej analogii do sytuacji sprzed dwóch lat. Pamiętacie słynne ciężarówki z Bergamo? Takie nagrania miały służyć w podsycaniu paniki i paranoi pandemicznej celowo wyolbrzymiające problem. Oczywiście wirus istniał i istnieje nadal, natomiast nie mieliśmy realnie do czynienia z tak bardzo śmiertelną pandemią jaką przez dwa lata sprzedawały nam media. Podobnie teraz. Mamy wojnę na Ukrainie. Wojnę, która żeby być ścisłym toczy się od 2014 roku. Teraz przybrała na silę z powodów wymienionych wyżej, dlatego Rosjanie są w Kijowie. Natomiast zamiast uspokajać i podawać merytoryczne argumenty dziennikarze dolewają oliwy do ognia i grzmią o trzeciej wojnie światowej, wojnie atomowej i Polsce, która za chwilę zostanie zbombardowana. Wynik takiej propagandy objawił się na stacjach benzynowych. Podobnie dwa lata temu wynikiem było masowe wykupywanie papieru toaletowego i innych tego typu produktów. Ludzie nie zdążyli odpocząć od paranoi pandemicznej, a teraz dostają dawkę paranoi wojennej. Mam wrażenie, że obecnie jesteśmy właśnie na etapie wojennych ciężarówek z Bergamo. Mam nadzieję, że za kilka tygodni, może miesięcy Polacy odetchną z ulgą i powiedzą - Najczarniejszy scenariusz odszedł do lamusa.

Komentarze